Mój Nowy Jork

Lotnisko JFK – Nowy Jork

– W jakim celu Pani tu przyleciała? – zapytał, w ogóle na mnie nie patrząc.

– Turystycznie.

– Będzie Pani mieszkała w New Jersey. Do New Jersey jedzie Pani turystycznie? Na pewno? – zrobiło mi się cieplej niż w imigranckim korytarzu, w którym stałam nie wiadomo ile czasu, czekając na odprawę. Mówili, że nie robią problemów przy odprawie!

– W New Jersey będę miała nocleg. Zamierzam zwiedzać Nowy Jork – odpowiedziałam z niepewnością w głosie.

– A co Pani robi w tej Polsce? – drążył temat.

– A pracuję. W agencji reklamowej.

– A co Pani w tej agencji reklamowej robi? – ciągnął dalej.

– Pracuję… tzn. obsługuję klientów, odpowiadam za dobre relacje biznesowe – odpowiedziałam, starając się użyć jak najlepszej konstrukcji gramatycznej.

– A długo tu Pani będzie?

– A półtora tygodnia proszę Pana.

Bang! Stuknął pieczątką w paszport, a ja udałam, że w ogóle mnie to nie wzruszyło…

 

Koniec stycznia 2017. Spacer wokół Jeziorka Gocławskiego.

– Gdzie chciałbyś pojechać w tym roku na wakacje? – zapytałam, wtedy jeszcze, nie-męża.

– Nie wiem. Dla mnie każda wycieczka jaką wybierzesz będzie dobra. Nie widziałem wielu miejsc na świecie więc nie ma to wielkiego znaczenia.

– Ale nie masz jakiegoś miejsca, które chciałbyś bardzo zobaczyć, ale tak bardzo, bardzo? O którym od lat myślałeś, że być może kiedyś… – chwila zastanowienia i ciszy.

– Jakbym miał już wybierać to najbardziej chciałbym odwiedzić Amerykę Północną i zobaczyć Nowy Jork. Zawsze marzyłem o takiej podróży. Może kiedyś się uda…

 

10 miesięcy później…

– Masz wszystko? Paszport, pieniądze, power bank… – mama wymieniała bez końca listę niezbędników – Łukasz na pewno nie może się już ciebie doczekać. Odbierze cię na lotnisku? Nic się nie martw, lot minie szybko, może uda ci się zasnąć… Za kilkanaście godzin będziecie już razem.

Od tygodnia dzieliło nas 7000 km. Nie mogłam doczekać się nie tylko spotkania z mężem, ale też tego co tam, po drugiej stronie oceanu, zobaczę. To w końcu Nowy Jork i spełnienie jednego z moich największych marzeń. Przygotowywałam się do wyjazdu kilka miesięcy, a ciągle miałam wrażenie totalnego nieprzygotowania. Mapy, przewodniki, lista miejsc do odwiedzenia – nie wiedziałam jakie mieć oczekiwania – jedni mówili, że się zakocham, inni że się nie odnajdę. Chciałam w końcu stanąć obiema nogami i poczuć to miejsce, aby móc samej wydać opinię o tym, jak tam jest.

Na lotnisku czułam lekkie poddenerwowanie. To miał być mój pierwszy, tak długi, samotny lot, przez ocean. Monia dodawała otuchy, ciągle powtarzając, że mam dać znać jak tylko dolecę, nic się nie stresować i zwyczajnie odetchnąć. Na drogę wręczyła mi swój talizman i pomachała na do widzenia.

 

11 godzin później…

Nie zasnęłam ani na chwilę. Warkot samolotu, chrapiąca sąsiadka obok, zakatarzona sąsiadka z drugiej strony, stewardessa wiecznie częstująca herbatą i kawą – ewidentnie sen nie był mi dany. Zbliżając się do lotniska, z samolotowego okienka rozpościerał się nieziemski widok, miliona migoczących świateł… Mój Nowy Jork…

 

Lotnisko JFK – Nowy Jork

Dziękujemy za wspólny lot. Życzymy udanego pobytu – żegnały nas stewardessy przy wyjściu z pokładu. Przede mną długi korytarz. Nie widziałam jego końca. Ponad 400 osób wypełzło powolnym krokiem z samolotu i szybko zapełniło wąski, niski hol, który miał nas zaprowadzić do odprawy paszportowej. Szybko pójdzie, zaraz ta kolejka się ruszy – słyszałam komentarze gdzieś z tłumu. Minęło 10 minut, potem kolejne 15, które przeszło w 30 minut… Nadal stałam w tym samym miejscu. Płaszcz, który miałam mieć na sobie tylko przez chwilę i bagaż podręczny, ważący 7 kg, już dawały się we znaki. Zdjęłam płaszcz, bagaż postawiłam na ziemi i uznałam, że moja wizyta w tym tunelu znacznie się przedłużyła – wąski, duszny, pełen ludzi, korytarz imigrancki. Po opłaceniu kasy za wizę i jeszcze większej kasy za lot, prawie 9 godzinach lotu, zmianie strefy czasowej, braku snu przez 24 godziny, dostajesz ot co – ciasną kiszkę, pełną niecierpliwych ludzi, którzy dyszą i są coraz bardziej poirytowani sytuacją. Po 35 minutach dowiadujemy się, że padły systemy komputerowe i wizyta w owym korytarzu będzie dłuższa niż zwykle…

Zabijam czas wysyłając smsy do zainteresowanych mym losem. Poznaję Kornelię, która przyleciała do swojego chłopaka w odwiedziny oraz Mrs Smith, narzekającą na coraz gorsze warunki na lotnisku JFK. Ameryka! – pomyślałam. Kraj mlekiem i miodem płynący… Systemy komputerowe im padły. Nie ukrywam, że zwyczajnie mnie to rozbawiło.

Kiedy udaje mi się już dostać do systemu odprawy, jakaś afroamerykanka najpierw ustawia nas w kolejce, po czym zaczyna krzyczeć, że to nie tu mieliśmy stać tylko gdzieś indziej. Zastanawiam się – i co ja robię tu? Udaje mi się przebić przez tłum i dojść do systemu odpraw online. Podchodzę do magicznego urządzenia, które skanuje paluszki, a potem robi zdjęcie, na którym wyglądam jak idź stąd i nie wracaj. Czy mnie dalej przepuszczą z taką twarzą?

Przywdziewam uśmiech numer 5 i podchodzę do niezbyt sympatycznego osobnika, płci męskiej, od którego zależy moje być albo nie być na amerykańskiej ziemi. Niewzruszony prosi o paszport, wydruk z odprawy online, moje piękne zdjęcie i pyta – co ja tutaj robię? Miało pójść lekko i przyjemnie, ale oczywiście jego dociekliwość nie zna granic. A gdzie pracujesz? A co w tej pracy robisz? A czy dobrze zarabiasz? A gdzie się zatrzymasz? W New Jersey turystycznie?! W końcu ku mej uciesze przybija mi magiczną pieczątkę. Wyrywam mu paszport, bo jeszcze się chłopak rozmyśli i biegnę w kierunku karuzeli, na której mój bagaż samotnie wykonuje setne okrążenie.

Kiedy w hali przylotów widzę z daleka swojego męża, radośnie machającego i robiącego mi zdjęcia, wiem że nie pomyliłam samolotów i wylądowałam we właściwym miejscu… Ameryko przybyłam!

cdn.

newyork airportFot. Archiwum prywatne

13 komentarzy

  1. Monika M.

    18 listopada 2017 at 17:47

    Magda jaki koszt takiej wyprawy dla przeciętnego Kowalskiego?

    1. Dziewczyna z agencji

      18 listopada 2017 at 19:42

      Monika to wszystko zależy od:
      – ceny lotu (czy wybierasz bezpośredni czy z przesiadką – z przesiadką loty są o wiele tańsze, można złapać bilet do 2000 zł w dwie strony; lot bezpośredni różnie – 2500-3500 zł)
      – ceny noclegu – możesz mieszkać na obrzeżach miasta albo całkowicie po za miastem. Oczywiście najdrożej wypadają noclegi na samym Manhattanie. Polecam AirBNB, tam jest sporo ofert na wynajem mieszkań. Sporo moich znajomych mieszkało na Brooklynie i bardzo sobie chwalili.

      Kosztem stałym jest wiza – obecnie ok 600 zł. Trzeba pamiętać o ubezpieczeniu – tutaj, jak zapewne wiesz, oferta jest bardzo zróżnicowana.
      Koszty jedzenia – posiłki w restauracji to koszt 40-60 dolarów, fast foody typu FiveGuys 15-25 dolarów, McDonalds wypada najtaniej 10-15 dolarów. Przeciętne zakupy w supermarkecie – kanapka, jakiś owoc, coś do picia – ok 20 dolarów
      Do tego trzeba policzyć wejściówki do muzeów jeśli planujesz takie zwiedzać – do 30 dolarów za muzeum. My mieliśmy dużo szczęścia ponieważ muzea zwiedzaliśmy za free, przez wzgląd na korporacyjną kartę mojego męża.
      Do tego koszty transportu – metro to 2.45 dolara za pojedyncze przejście przez bramki metra. Możesz kupić nielimitowane przejazdy na tydzień w cenie 30 dolarów.
      Wkrótce przygotuję taki krótki przewodnik cenowy i wskazówki więc obserwuj bloga na bieżąco 🙂

  2. Katarzyna Janoska - anoriell

    14 listopada 2017 at 11:11

    Też chciałabym się wybrać do Stanów, ale jakoś nigdy nie ma dostatecznie dobrego pretekstu, żeby lecieć aż za ocean. Chyba w końcu kupię bilet tylko po to, żeby pozwiedzać.

    1. Dziewczyna z agencji

      14 listopada 2017 at 11:18

      Zwiedzanie to jeden z najlepszych pretekstów aby kupić bilet i tam polecieć 🙂 polecam zdecydowanie!

  3. booklicity

    13 listopada 2017 at 16:31

    Jak ja Ci zazdroszczę! Nowy Jork to moje największe marzenie, chciałabym kiedyś tam pojechać chociaż na kilka dni. Z niecierpliwością czekam na Twoją relację, mam nadzieję że będziesz bawić się rewelacyjnie 🙂

    1. Dziewczyna z agencji

      18 listopada 2017 at 19:45

      Marzenia podobno się spełniają! 🙂 trzymam kciuki! 🙂

  4. KULI :)

    11 listopada 2017 at 21:41

    Czytam i czuję jakbym była tam z Tobą 🙂 Już się nie mogę doczekać dalszego ciągu !

    1. Dziewczyna z agencji

      11 listopada 2017 at 21:42

      cieszę się 🙂 starałam się aby tak było 🙂

  5. Becia

    11 listopada 2017 at 15:50

    Bardzo się wzruszyłam. Tez proszę więcej. Kocham Cię ?

    1. Dziewczyna z agencji

      11 listopada 2017 at 17:46

      wow! takie wyznania na forum?! 🙂 będzie więcej już wkrótce 🙂

  6. Domi

    10 listopada 2017 at 17:31

    Małoo. Chcę więcej!

    1. Dziewczyna z agencji

      11 listopada 2017 at 01:03

      Będzie! 🙂 Promis!

Dodaj komentarz

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com