To my Polacy!

Lubi nas niewielu, większość nienawidzi
Boją się wszyscy, w szczególności Żydzi

Polak Cię okradnie, Polak Cię dopadnie
Polak nie popuści, gorsi to są tylko Ruscy

Mamy tu Meksyk o jakim nawet nie śnisz…

Śpiewał kiedyś 52 Dębiec, zdobywając w 2004 roku wysokie notowania na listach przebojów. Od tego czasu minęło 14 lat, a u nas jakby bez zmian. I tu się sprawdza powiedzenie, że pewne rzeczy bywają niezmienne. Szczególnie bliskie w ostatnich tygodniach jest dla mnie zdanie, że mamy tu Meksyk o jakim nawet nie śnisz. Nie obrażając Meksyku oczywiście. Metafora taka.

Nie jestem święta. Bywam wredna, czasami zazdrosna, chętna do zemsty, która podobno jest słodka. Po prostu jestem człowiekiem, jak Ty, Ty i Ty. Jak każdy, kto teraz czyta ten tekst. Popełniam w życiu masę błędów, część ich naprawiam, a część rozwalam jeszcze bardziej. Bo w końcu jestem tylko i aż – człowiekiem. A kim jest człowiek?

Gdyby tak zaczerpnąć w PWNie dowiedzielibyśmy się, że człowiek jest żywą istotą, która wyróżnia się od innych stworzeń faktem, że posiada NAJBARDZIEJ ROZWINIĘTĄ PSYCHIKĘ I UMIEJĘTNOŚĆ ŻYCIA SPOŁECZNEGO. Co więcej – człowiek posiada kulturę i potrafi ją tworzyć. Serio?!

Biorąc na tapetę dzisiejsze czasy, uważam że ta definicja jest mocno na wyrost. Śmiem twierdzić nawet, że w myśl tej definicji człowiek jest zwyczajnie przereklamowany. 

Jakiś czas temu odwiedziłam targ przy Wiatracznej. Lubię tam chodzić, ze względu na świeże warzywa i owoce. Zdarza mi się kupować jajka, czosnek, pietruszkę od takich pań, co siedzą na małym stołku, na chodniku i sprzedają plony ze swoich ogródków. Kiedy przyszło mi płacić za zakupy poczułam uderzenie w plecy. Wpadłam na sprzedawczynię i drewniane skrzynki. Musielibyście widzieć moje zdziwienie, kiedy odwracając się za siebie zobaczyłam staruszkę z wózkiem. Spojrzałam wymownie, może nawet za bardzo, na co staruszka tylko odburknęła – Nie będę przecież stać na ulicy, muszę wejść na chodnik. Racja – nikt nie chciałby stać na ulicy i martwić się czy nie potrąci go samochód. Jedynym rozwiązaniem w takiej sytuacji jest nic innego jak przepchnięcie osób, które stoją na chodniku.  

Pamiętacie Mundial? Na pewno pamiętacie. A przypominacie sobie memy po przegranej naszej drużyny? Ilu z Was się śmiało, wyklinało naszą drużynę, nie zważając uwagi na to, że jeszcze kilka dni wcześniej staliście w Biedronce w kolejce, trzymając w jednej ręce ośmiopak piwa, a w drugiej koszulkę z napisem Polska? Kibice. Patrioci… 

Jedna z moich znajomych kupiła sobie dom w pięknej okolicy. Ile było nerwów, stresu przy remoncie, wykończeniu, aby stworzyć swoje miejsce na ziemi i spełnić marzenia.

Zauważyliście, że jak się idzie kupić coś co przekracza znacząco miesięczny budżet przeciętnej rodziny, to sprzedawcy potrafią wejść w tyłek? Jesteś wtedy najlepszym co ich spotkało. W podziękowaniu za transakcję możesz dostać rower, wycieczkę albo zapas Coca Coli w lodówce. Wiadomo – sama jestem handlarą i potrafię ozłocić klienta w podziękowaniu za dobrego dila. Jest jednak różnica pomiędzy mną, a niektórymi opiekunami klienta, polegająca na tym, że w razie problemów po transakcji nie chowam głowy w piasek i staram się z jeszcze większą starannością dogodzić klientowi. 

Kiedy owa znajoma miała problem z odpływem wody w swoim ogrodzie, wynikający z niedopatrzenia dewelopera i próbowała dogadać się, tak zwyczajnie po ludzku, aby usunąć szkodę możliwie jak najszybciej, usłyszała że jest niezrównoważona psychicznie. Od Pana Dyrektora to usłyszała. Człowieka! reprezentującego zarząd przed klientami. Ciekawa jestem na jakie szkolenia pan dyrektor uczęszczał…

Zdarza mi się jeździć po Warszawie taksówkami. Wiadomo, że w Warszawie to wszyscy ciągle się spieszą. Jakby nie wiem… Nagle nam się wszystko waliło i paliło. Lubię jeździć szczególnie z taksówkarzami, starymi wygami. Oni bardzo dobrze znają Warszawę, opowiadają mnóstwo historii co, gdzie, kiedy i dlaczego. I tak pewnego, słonecznego dnia zamówiłam taksówkę pod jeden z warszawskich biurowców. Pan podjechał pod szlaban, bo nie było się gdzie zatrzymać. Zapakowanie się do samochodu zajęło mi zaledwie 3 sekundy. Miałam pecha, bo podjechało za nami auto, które wjeżdżało na parking za szlabanem. Dostałam niewybredną wiązankę słów i kilka klaksonów. Czy kierowca w aucie zachowałby się tak samo gdyby do auta wchodziła np. jego żona lub córka?

Podejrzewam, że 99% z Was, przynajmniej raz w życiu uczestniczyło w dyskusji na forach internetowych. Zawsze zgadzaliście z autorem wpisu albo postawioną tezą? Domyślam się, że nie zawsze. A ile razy dowiedzieliście się, że jesteście głupi albo tępi tylko dlatego, że macie inne zdanie? Albo ile razy ktoś stwierdził, że jesteście lemingami albo pisowcami i to w najgorszej postaci? 

Te przykłady i wiele innych, bardziej lub mniej dosadnych, pozwalają mi dzisiaj sądzić, że polskość to nie jest normalność. Powiecie, że wszędzie tak jest. Być może wszędzie, ale ja żyję w Polsce, tu jest mój dom i tu pragnę spokoju, normalności i dobrego życia. 

Żyjemy w czasach, w których bezczelne i aroganckie zachowanie tłumaczymy zmęczeniem, przepracowaniem i problemami. Nie mamy kultury dyskusji, systemu wartości i dobrych wzorców zachowań. Niby uczestniczymy w życiu społecznym, ale po omacku, jakbyśmy dopiero co wyszli z jaskini. 

Rzucamy słowem na „k” na lewo i prawo, jakby to był wyraz, które załatwi wszystko. Mówimy dzieciom, że mają się nie dawać i działać ząb za ząb, bo potem ktoś je dojedzie. Orzemy sąsiada tylko dlatego, że lepiej mu się powodzi. Kłamiemy w imię podobno wyższych celów. Brakuje nam empatii, a nasza racja jest zawsze bardziej nasza niż innych. 

Trąbimy na siebie w korkach, kłócimy w kolejkach do sklepowej kasy. Nie ustępujemy miejsca w autobusie, bo wszyscy jesteśmy zmęczeni. Śmiejemy się z tych, którzy są inni – dla jednych oryginalni, dla niektórych pajace. Krzyczymy na sprzedawcę w Maku, który nasypał nam za mało frytek.

Nie piszę tego aby zaznaczyć, że inni są idealni, bo nie są. Patrząc jednak na to wszystko stwierdzam, że mamy więcej wad niż zalet. I ktoś może powiedzieć – powiedziała co wiedziała, święta nie jest. Tak, nie jestem święta i na co dzień daleko mi do świętości, ale w tym co robię, jak postępuję zawsze mam na względzie drugiego człowieka. 

I życzę Wam drodzy czytelnicy, aby zawsze było Wam bliżej do normalności, pojmowanej jako otaczanie się dobrymi ludźmi, dla których empatia to nie jest zupa z Azji. I w tym kontekście pytanie „którędy wychodzi się na ludzi?” jest nawet bardziej niż słuszne.

Na zdrowie! 

 

Jeśli chcecie poczytać więcej moich refleksji na temat świata i ludzi to wskakujcie tutaj:

Jak świat codziennie ryje mi banię?

Nie umiemy korzystać z wolności

Znajomości, z których wyrastamy

 

PS. Tekst był pisany pod wpływem emocji. Literówki, błędy? Nie hejtuj – zwróć grzecznie uwagę. 

Photo by Paweł Czerwiński on Unsplash

Dodaj komentarz

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com